środa, 5 lutego 2014

Kup pan cegłę.

Luty rozpieszcza pogodą. Zima była tu przez chwilę, ale po zniknięciu śniegu, wszędzie zalega brud, piasek i psie odchody. 
Zrobiliśmy sobie dziś spacer. Wnioski po nim nasuwały się same. Katowice to bardzo ładne miasto. Wbrew stereotypom jest tu pełno ulic, które przypominają krakowskie lub gdańskie starówki. Ale są też miejsca, które straszą, chociaż kiedyś cieszyły oko. Cieszę się, że większość budynków stoi do dziś. Cieszę się, że to nie styropian trzyma każdy z tych budynków w nieruchomości. Cieszę się, że w ich miejscu nie stoją jakies makabryły, czy nowe biurowce/galerie. 

Na zdjęciu zachodnia ściana budynku, który należał do kompleksu starego dworca w Katowicach. Budynek wybudowany w 1850 roku przez ponad sto lat służył podróżnym, a w jednej z jego restauracji zatrzymał się król pruski Wilhelm II. Nie ważne. Od 1972 roku nie jest już dworcem - funkcję tą przejął  nowy budynek dworca (notabene zburzony w 2010 roku i zastąpiony galerią handlową z aneksem dworcowym). 

Aktualnie kompleks budynków należy do dwóch właścicieli. Jeden z nich chce tam zrobić restaurację, piekarnię i inne cuda, ale swoją inwestycje uzależnia od tego, czy miasto zrobi niedaleko parking podziemny. Drugi właściciel, który jest w posiadaniu leżącego naprzeciw kompleksu hotelu, nie ma planów co do swojej części. Samochody swoich klientów parkuje przecież bezpośrednio w holu starego gmachu. Taka historia.

Ja rozumiem prawa rynku. Rynek nie lubi próżni. Jeśli państwo nie chce, to ktoś zaraz kupi. Ale jeśli ktoś nic nie robi z zabytkiem, to chyba jest coś nie tak? Pomijam fakt, że utworzenie tam kolejnej restauracji, dyskoteki czy piekarni to marny pomysł w centrum miasta. Jeśli nawet by do tego doszło, to oby elewacje i okna nie były obklejone pstrokatymi reklamami. Wiem, że nie wszędzie się tak da, ale wolna przestrzeń powinna być zagospodarowana tak, żeby przynosiła pożytek ogółowi. Jakaś galeria sztuki, miejsce, gdzie można się rozwijać, inkubator przedsiębiorczości. 

Za jakiś czas ktoś powie, że gmach się sypie i stwarza zagrożenie. Właściciel zrzuci winę na miasto, miasto na brak pieniędzy. Jednak gdy jest jeszcze czas i mozliwość na działanie, to wszystko stoi.
Podejrzewam, że na rekę byłoby wszystkim, żeby cały gmach nie nadawał się już do remontu. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz