środa, 26 lutego 2014

Bulwar Rawy

Krakowskie Bulwary Wiślane to to nie są. Niestety nasza Rawa pozostawia wiele do życzenia, a coraz śmielsze projekty młodych architektów zdają się być kolejnymi utopijnymi wizjami. Możnaby nie zwracać uwagi na rzekę, ani jej zapach. Możnaby podziwiać Gwiazdy na tle błękitnego nieba. Otoczenie wymaga jednak nieustannego patrzenia pod nogi. Jakby ktoś zatrzymał się w pół drogi i zaprzestał rewitalizacji okolicy Rawy.




środa, 19 lutego 2014

Gwiazdy na Reymonta 3: Damian Łukasz

Damian Łukasz przyjechał z odległego Krakowa razem z Asia Gałuszką. Damian, który podobno zapomniał nazwiska, jest też Vertigo Photos (tu blog), a czasami podobno też jest bored. Mówi też o sobie, że tylko pracuje i odwiedza obce dziewczyny w ich mieszkaniach.




wtorek, 18 lutego 2014

1 Maja, Katowice

Chciałbym, aby za remontami ulic szły równiez remonty umysłów. Chyba nie chodzi tylko o to, żeby płynnie można było przejechać ulicą, ale by było miło w ogóle spojrzeć na nią.
1 Maja, Katowice.



niedziela, 16 lutego 2014

Gwiazdy na Reymonta 3: Asia Gałuszka

Ostatnio odwiedziła nas dwójka fajnych, znanych i lubianych fotografów. Żeńską część reprezentowała Asia Gałuszka (znana jako Juana). Czyż nie jest słodka?
Plotka głosi, że Asia jest grafikiem, ale to podobno nie jest prawda. Dowody u niej na blogu




piątek, 14 lutego 2014

Śmieci

Rawa w okolicach ulicy Nowogranicznej. Rawa, a w niej śmietnik miejski oraz wózek sklepowy.
Niżej Plac Księdza Doktora Emila Szramka. Zastanawia mnie, czy ktoś te wszystkie psie kupy tam zebrał, czy to jakieś wyznaczone miejsce jest.



czwartek, 13 lutego 2014

Patka, lat 12.

Były już te zdjęcia, ale usunąłem, bo mi się znudziły. Photoshop to zło. Przeczytałem gdzieś mądre zdanie, że warto co jakiś czas oglądać stare posty i je edytować, żeby były bardziej aktualne. Po takim czasie większość moich postów na blogu zdaje się potrzebować przeredagowania.

Patka, lat 12. Pamiętam, że sama chciała wtedy zdjęcia. Chociaż jej nawet nie trzeba zbyt długo prosić.





środa, 12 lutego 2014

Gwiazdy na Reymonta 3: Paweł Stolarz

Wpadła mi do głowy idea fotografowania gości, którzy wpadają do nas na Reymonta 3. Uświadomiłem sobie jednak, że Michał Szlaga fotografuje też swoich gości, a swoją ideę zatytułował "Goście na dokach". Teraz więc z pełną świadomością, że ktoś mnie zaraz oskarży o ściąganie pomysłów, publikuję te pierwsze zdjęcia. 
Gości mamy dosyć często, najczęstszym jest jednak Jimmi aka Paweł Stolarz, który jeest tuż poniżej. Paweł jest znanym fotografem i komentatorem życia codziennego. Ponadto dobrze gotuje. W planach jest maly projekt z Pawłem w roli głównej, więc się pojawi jeszcze tu.





poniedziałek, 10 lutego 2014

Kontrasty

Filip Springer na swojego bloga wrzucił post (tutaj) ze zdjęciem z Grochowa. Nie wiem jak je nazwał. Gdy jednak je zobaczyłem, to przypomniało mi się od razu moje zdjęcie. Kontrast między familokami (zdaje mi się, że mogły służyć górnikom z KWK Katowice - jest ona najbliżej) a wybudowanymi już w czasach komuny Gwiazdami (Osiedle Walentego Roździeńskiego) nie dotyczy tylko ich barwy.
Powstawały w innych latach, z innego powodu, z innych materiałów. Gwiazdy są już kultowe, familoki stoją cicho w ich cieniu.




sobota, 8 lutego 2014

Bryła, fasada, infrastruktura.

Bryła, fasada, infrastruktura w otoczeniu dworca w Katowicach. Chociaż trudno jest nazwać go dworcem, bo bliżej mu do aneksu dworcowego umieszczonego na tyłach galerii handlowej, to nie jest zły. Ok, są dworce w kraju, które stawiane są z większym rozmachem. Są takie, których projektanci mieli większe pole do popisu, bo większy teren, bo obok nie miało być galerii. Są takie dworce, a mimo to większość jest architektonicznymi potworkami. Takie makabryły, które wyrosły z tego, co zakorzenione w naszym narodzie. Z tego, co określić można kilkoma słowami: polskość, zakompleksienie i zadufanie.
Z tego zakompleksienia i zadufania wyrósł również ten katowicki. Zastąpił zaniedbany, brudny, śmierdzący dworzec, który jednak był jednym z ważniejszych przedstawicieli brutalizmu w Polsce. Mówi się, że to dlatego, że był szary, a ludzie mają dosyć szarości po latach PRL-u. To też może być wytłumaczenie, ale znam lepsze. To takie normalne zostawić coś samemu sobie, używać, wymagać, ale nie kiwnąć palcem, a potem wymienić. PRL przecież skończył się 25 lat temu. 


czwartek, 6 lutego 2014

Zaplecze

Otoczenie dworca w Katowicach można uznać za takie zaplecze dla centrum. Trochę surowe, ale praktyczne. Teren kolejowy odgrodzony płotem, tłuczeń zamiast błota, płytki i beton. To wszystko jest bardzo estetyczne. W takich miejscach nie ma potrzeby sadzenia drzew, kwiatów. Takie miejsca mają być proste, bo chodzą tamtędy właściwie tylko stali bywalcy. Turysta, któremu należy zapewnić inne atrakcje dla oczu, pójdzie bowiem głównym traktem.

Cenię sobie bardziej taką prostotę od fajerwerków, jakie są przy Galerii Katowickiej. Zawsze wolałem modernizm, funkcjonalizm od secesji. Smuci kilka szczegółów. Budynek Urzędu Miasta (ul. Młyńska 4) jest ładny, czysty i prosty, jak przystało na siedzibę władzy. Zaprojektowany w 1929 roku przez Lucjana Sikorskiego, Tadeusza Łobosa i Leona Dietz d'Arma, a wybudowany w 1930 roku budynek został dosłownie wpasowany w ulicę Młyńską. Jego fasada ma charakterystyczna krzywiznę, a całość powstała zgodnie z myślą modernizmu.

Po jego prawej stronie jest zaplecze głównego budynku Poczty Polskiej. Poczta postanowiła zareklamować mi i innym przechodniom swoje uslugi, wieszając wielki baner. Z usług Pocztexu jestem zadowolony. Z reklamy nie.
Poza tym - czy 30 second to mars to tak słaby zespół, że trzeba go reklamować w okolicach dworca?

A panom pracującym przy dworcu albo zabrakło sił, żeby wyrzucić śmieci swoje, albo ich już dawno nie było, że ktoś zdążył im naśmiecić za płotem.

Zastanawiam się, co by się stało, gdybym chciał zbojkotowac wszystkie firmy, które tak agresywnie reklamują się w przestrzeni miejskiej.





środa, 5 lutego 2014

Kup pan cegłę.

Luty rozpieszcza pogodą. Zima była tu przez chwilę, ale po zniknięciu śniegu, wszędzie zalega brud, piasek i psie odchody. 
Zrobiliśmy sobie dziś spacer. Wnioski po nim nasuwały się same. Katowice to bardzo ładne miasto. Wbrew stereotypom jest tu pełno ulic, które przypominają krakowskie lub gdańskie starówki. Ale są też miejsca, które straszą, chociaż kiedyś cieszyły oko. Cieszę się, że większość budynków stoi do dziś. Cieszę się, że to nie styropian trzyma każdy z tych budynków w nieruchomości. Cieszę się, że w ich miejscu nie stoją jakies makabryły, czy nowe biurowce/galerie. 

Na zdjęciu zachodnia ściana budynku, który należał do kompleksu starego dworca w Katowicach. Budynek wybudowany w 1850 roku przez ponad sto lat służył podróżnym, a w jednej z jego restauracji zatrzymał się król pruski Wilhelm II. Nie ważne. Od 1972 roku nie jest już dworcem - funkcję tą przejął  nowy budynek dworca (notabene zburzony w 2010 roku i zastąpiony galerią handlową z aneksem dworcowym). 

Aktualnie kompleks budynków należy do dwóch właścicieli. Jeden z nich chce tam zrobić restaurację, piekarnię i inne cuda, ale swoją inwestycje uzależnia od tego, czy miasto zrobi niedaleko parking podziemny. Drugi właściciel, który jest w posiadaniu leżącego naprzeciw kompleksu hotelu, nie ma planów co do swojej części. Samochody swoich klientów parkuje przecież bezpośrednio w holu starego gmachu. Taka historia.

Ja rozumiem prawa rynku. Rynek nie lubi próżni. Jeśli państwo nie chce, to ktoś zaraz kupi. Ale jeśli ktoś nic nie robi z zabytkiem, to chyba jest coś nie tak? Pomijam fakt, że utworzenie tam kolejnej restauracji, dyskoteki czy piekarni to marny pomysł w centrum miasta. Jeśli nawet by do tego doszło, to oby elewacje i okna nie były obklejone pstrokatymi reklamami. Wiem, że nie wszędzie się tak da, ale wolna przestrzeń powinna być zagospodarowana tak, żeby przynosiła pożytek ogółowi. Jakaś galeria sztuki, miejsce, gdzie można się rozwijać, inkubator przedsiębiorczości. 

Za jakiś czas ktoś powie, że gmach się sypie i stwarza zagrożenie. Właściciel zrzuci winę na miasto, miasto na brak pieniędzy. Jednak gdy jest jeszcze czas i mozliwość na działanie, to wszystko stoi.
Podejrzewam, że na rekę byłoby wszystkim, żeby cały gmach nie nadawał się już do remontu.