wtorek, 31 grudnia 2013

O sobie samym / 2013

Tym razem postanowiłem dokonać jakiegoś podsumowania mijającego roku. Rok temu też chciałem, ale ostatecznie nie zrobiłem nic.

Nie obejdzie się bez marudzenia: zdjęć zrobiłem dramatycznie mało. Nie naprawiłem Kieva (pewnie nie naprawię). Straciłem dużo czasu i zrobiłem kilka kroków w tył, ale...
...znalazłem wystarczająco dużo siły na to, żeby przestać się cofać i ruszyć do przodu. I mam jakieś cele i postanowienia, które są na samym końcu strony.

Co do formy: darowałem sobie alfabet, bo mocno oklepany i przy niektórych literach na myśl przychodzą mi tylko brzydkie słowa. Usilne próby wybrania czegoś z 2013 roku legły z gruzem, bo w 2013 roku raczej nadrabiałem zaległości z lat poprzednich. Nie powinno więc dziwić nikogo, że moją książką 2013 roku jest pozycja sprzed kilku lub kilkunastu lat.

1. Muzyka
Nie będzie tu pewnie niespodzianki. W 2013 wydana została płyta "1.577" grupy Myslovitz. Subiektywny numer jeden tego roku, to Telefon.



Numer dwa. Szczególnie nocą, w samochodzie.



Numer trzy, to pewnie też brak niespodzianki, ale chodzi o płytę AM Arctic Monkeys z Do I wanna Know na czele.

No dobra. Z nowej muzyki to za bardzo się nie orientowałem. Za to nadrobiłem niewybaczalne zaległości, bo zaraziłem się niesłyszanym przeze mnie wcześniej kawałkiem Stars Warpaint (TU), obczaiłem Grizzly Bear, bo nie słyszałem ich wcześniej. Wróciłem też do The Cuts za pomocą piosenki Ty i ja (TU). Jest jeszcze miejsce na jeden cover. Cover, który w swej formie daleko odbiega od oryginału i jest niesamowity. Warto posluchać TU.
Osobiście jestem też na etapie dojrzewania do czegoś swojego w muzyce.

2. Miejsca (kolejność przypadkowa)

Bańska Bystrzyca (Słowacja). Fajne miejsce, spokojne i takie trochę inne, chociaż zdaję sobie sprawę z faktu, że to tylko złudzenie. Na to odpczuwanie ma pewnie wpływ droga, jaką trzeba pokonać jadąc z Polski do Bańskiej. Małe wioseczki i miasta, śmieszny język, fajne widoki. Ok, nic nie poszło tak, jak miało. Zupełnie nic. To była ta strata czasu. Chociaż z drugiej strony nauczyłem się kilku rzeczy, kilka rzeczy zrobiłem (a przydadzą się za jakiś czas), więc czy można mówić o stracie czasu?



























Valkenswaard (Holandia). Kilka tygodni pracy w Holandii przyniosło efekty pod postacią grubego portfela (już jest pusty) i kilku ważnych przemyśleń.




























Katowice - miasto o którym wiele razy myślałem, że w nim zamieszkam. Trochę z uczuciem, że to kiedyś będzie kiedyś i jeszcze trochę. A tu jednak wystarczyło nie myśleć, tylko robić.




























3. Film 

Trzeci sezon kryminału Wallander, produkcji szwedzkiej, na podstawie prozy Mankella. Trzeci i ostatni, bo Komisarz Wallander... właśnie, nie będzie spojlerowania. Cały sezon to taka esencja życia. Wielkie mi uczynił pustki w domu moim tym ostatnim odcinkiem.
Dla mnie zawsze numer jeden.

4. Książka

Z nowości, to raczej nie przeczytałem nic. W ogóle w tym roku wszystkiego było mało. Stałem się posiadaczem Źle urodzonych Filipa Springera. Trafia idealnie w to, co czuję i myślę na temat znienawidzonej przez większość pola(cz)ków architektury modernistycznej w Polsce. Na półce leży też Wanna z kolumnadą, również Springera, która należy do Ety, ale i ją zaraz połknę w całości. Książkę, nie Etę.

5. Zdjęcia

Wspomniałem, że zrobiłem dramatycznie mało zdjęć w tym roku. Teoretycznie po domu wala się kilka filmów, ale z braku funduszy pewnie zbyt szybko nie poprawię tego wyniku. Moje ulubione z tego roku:





























6. Hasła

Excel - tak, już dawno czułem miłość do tego programu. Umiejętnośc korzystania z niego pozwala na ułożenie sobie idealnego życia. Albo chociaż trzymania jakiegoś tam porządku (typu niemieckiego: równy trawnik, segregacja odpadów itd.). Tworzę sobie tabelki, które mi podliczają wszystko. Plany działania też można.

Plan działania - mały zalążek powstał w ciagu ostatniego tygodnia grudnia tego roku. Plan działania, kilka postanowień, pomysłów do realizacji.

Reymont - bo na ulicy Reymonta teraz mieszkamy (ej, jakie to fajne - mamy blisko wszędzie, chociaż i tak nam się nie chce).

UE - zacząłem magisterkę na Uniwersytecie Ekonomicznym.

Adobe - podszkoliłem się w Photoshopie, Illustratorze i InDesignie. Nieudany wyjazd do Słowacji zaowocował kilkoma projektami. Mam je, mogę wrzucić do portfolio, a przy odrobinie szczęścia, pracy i współpracy wprowadzić w życie.

7. Postanowienia!

Pisać - znów zacząć, dać sobie impuls.
Notować, bo moja pamięć jest strasznie marna i najlepsze pomysły zwykle znikają mi z głowy.
20 filmów. Tyle chciałbym zrobić w tym roku. Takie minimum. Wychodzi 1,5 na miesiąc. Chyba nie dużo?
Zrealizować te wszystkie ambitne plany, bo marazm twórczy i w ogóle.
Więcej rozmawiać z ludźmi, bo przyda mi się do punktu wyżej. Albo nawet dwóch.
Dalej się rozwijać.
Nie pić już napojów gazowanych.
Z dlugiej listy używek wykreslić wszystko, co nie jest whisky.
Więcej czytać książek, wiecej filmów oglądać. Ale to z Etą zaraz stworzymy sobie listę książek i filmów, które musimy zaliczyć w 2014 roku.



Podsumowując. Mijający rok był równie chujowy jak 2012. Sobie życzę wytrwałości, a wam czego tam chcecie i żeby nasze drogi się przecięły, bo do tworzenia potrzeba mi (niestety) ludzi.



2 komentarze:

  1. Książki..również posiadam obie pozycje pana Filipa. Jednak czasu brak na czytanie.. . Trzymam kciuki za postanowienia i wszystkiego dobrego (: (we mnie taki leniwiec siedzi, że już dwa filmy czekają 3 mies. na samo wywołanie, może to będzie moje pierwsze zadanie na nowy rok)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to.. powodzenia na wszystko.
    I niech się darzy!
    An.

    OdpowiedzUsuń