czwartek, 10 listopada 2011

Bodies.

Wymyśliłem sobie, że tak właśnie to nazwę. Ciała. Wieczna pogoń za odpowiednim środkiem przekazu i nieraz za narzędziem sprawiają, że znowu mnóstwo aparatów leży na półce, a ja sam nie wiem którego użyć, bo nie wiem co chcę osiągnąć. Fakt, wymiana większości aparatów dała skok jakościowy i przynajmniej wiem, że nic się nie zepsuje. Chociaż może wystarczyłoby kupić jeden obiektyw?

Zatem z lenistwa wybrana Minolta okazała się dobrym narzędziem. Wiedziałem, czego się spodziewać po niej. Tu nie miało być emocji. Chociaż jeśli są, to przepraszam. Emocji nie miało być, ani też nie miało być nagich pań. Z pozdrowieniami dla tych, co wątpią i dla tych, co każą mi działać. :>
Minolta AF-Z | Fuji Superia 400 
PS. A tabaka ułożyła się w papryczkę. 








1 komentarz:

  1. :) no i się doczekałam :D

    jak dobrze, że ja nie mam zbyt wielkiego wyboru, tylko canon i zenit. i zenek zawsze wygrywa :D

    a co za obiektyw? szeroki?

    OdpowiedzUsuń