wtorek, 29 listopada 2011

greatest.

Stare, dobre czasy. Kilka minut po godzinie siódmej rano. Bytów. Ekonom. Najlepsze i ulubione momenty. Cisza zupełna w szkole, cudna pogoda wiosną i jesienią. Chociaż zimą fajna ciemność. Wyglądam za okno, słyszę budzące się miasto. Słyszę swój oddech. Czuję wiatr na mej twarzy. Nie jest ciepło. Chłód otrzeźwia.  Za kilkadziesiąt minut hałas będzie też nie do zniesienia. Nie będzie czasu na podziwianie tak zwyczajnych widoków. Za kilka godzin temperatura będzie nie do zniesienia. Za kilkadziesiąt dni zostaną tylko te negatywy. 
Te widoki towarzyszyły mi 4 lata. Właśnie w czwartym roku postanowiłem je sobie zachować. Vilia i wpakowany w nią Rossmann 200 oddają bardzo dobrze ten klimat. Brudne, surowe miasto. Ostre światło i jakieś tam pragnienie wolności w tle. 



Zaległości


Zaglądam do szuflady. Szuflady nie są dobrymi miejscami na zdjęcia. Zdjęcia trzeba pokazywać. Tutaj Magda, która już bywała wcześniej na blogasku i chyba jeszcze nie wszystko z nią zostało pokazane. Dziś więc nadrabiam zaległości. Wypadałoby zeskanować zaległy negatyw, dopaść skany, których nie otrzymałem jeszcze i wywołać ostatni film. ;>

Pentacon Six TL
Biometar 80/2.8
Portra jakaś zdaje się.





wtorek, 22 listopada 2011

Wyjechałbym.


Ludzie nieustannie gdzieś wyjeżdżają. Nieustannie. Nie-usta-nnie. Nie, usta, n-nie. Całkiem mi się chce też gdzieś pojechać. Pojechać nie, wyjechać. Pojechać, to jak samochodem do sklepu, autobusem do centrum, pociągiem na uczelnię. Wyjechać można, wyjechać lepiej. Nie można po prostu pojechać. Pojechać trzeba gdzieś, w jakimś celu. Wyjechać można i bez niego, chociaż cel zawsze się znajdzie, zawsze jest ten sam.

Kiedyś, jadąc pociągiem. Już na śląsku, tuż przed Katowicami, gdy pociąg zatrzymuje się wśród fabryk. Za oknem całkiem przyjemne (dla mnie widoki), w głowie milion myśli. Milion myśli o jednej osobie.

Revue ML 
Tessar 50/2.8
Superia 400


poniedziałek, 21 listopada 2011

W drodze.

W drodze, bez wytchnienia ciągle bledną przeszłe dni. Z nadzieją w sobie. Znalazłem w szufladzie coś, co miało tu być już dawno. Już mówiłem wielu osobom, że z moich wyjazdów, patrzenia za za okno i na ludzi, powstanie kiedyś książka. W zasadzie to powstaje ona cały czas, tylko pisać się jeszcze nie zaczęła.
Będę przy Tobie aż do końca.

Revue ML
CZJ Tessar 50/2.8
Superia 400







czwartek, 17 listopada 2011

Myslo, Myslo ponad wszystko!

Myslovitz jak zawsze rozpierdoliło system! Niemal dwugodzinny koncert w gdańskim Parlamencie był mega. Obawiałem się głównie piosenek z ostatniej płyty, ale chłopaki się postarali i zagrali koncert adekwatny do mroźnej jesieni. "Wieża melancholii" na początek to strzał w dziesiątkę. Tak mi się zdaje. Niestety mimo plotek nie zagrana została piosenka "Myszy i ludzie", co przyprawiło Natalię O. o smutek i łzy. Jak widać na którymś zdjęciu. 
Osobiście chyba ogłuchłem, bo stałem przy samej scenie, po prawej. Oczywiście przy głośnikach. No. Lubimy to! 

A Jaca się uśmiechnął do mnie. Z racji, że jednak nie dało mi się przemieszczać, to Przemek Myszor jest tylko na kilku zdjęciach, a Lala pojawił się tylko dlatego, że wyszedł do jednej piosenki na scenę. :>

















czwartek, 10 listopada 2011

Bodies.

Wymyśliłem sobie, że tak właśnie to nazwę. Ciała. Wieczna pogoń za odpowiednim środkiem przekazu i nieraz za narzędziem sprawiają, że znowu mnóstwo aparatów leży na półce, a ja sam nie wiem którego użyć, bo nie wiem co chcę osiągnąć. Fakt, wymiana większości aparatów dała skok jakościowy i przynajmniej wiem, że nic się nie zepsuje. Chociaż może wystarczyłoby kupić jeden obiektyw?

Zatem z lenistwa wybrana Minolta okazała się dobrym narzędziem. Wiedziałem, czego się spodziewać po niej. Tu nie miało być emocji. Chociaż jeśli są, to przepraszam. Emocji nie miało być, ani też nie miało być nagich pań. Z pozdrowieniami dla tych, co wątpią i dla tych, co każą mi działać. :>
Minolta AF-Z | Fuji Superia 400 
PS. A tabaka ułożyła się w papryczkę. 








środa, 9 listopada 2011

Fajnie by było


Nie ma nic bardziej zajebistego od whisky i zdjęć. No chyba, że whisky, zdjęcia i nożyczki. Ejmen. PS. Jutro jak się uda pocudować, to będą cuda.