sobota, 29 października 2011

Zdjęcia z Minolciaka.

Ale nie. To nie koniec, a początek. Fotencje z super pro Minolty AF-Z, czyli zabawki z 1989 roku, którą się robi zdjęcia i nie trzeba przy tym używać mózgu. I nawet błyska lampą kiedy chce. Nie trafiony zakup okazał się czarnym koniem. Czy tam białym krukiem. Tak czy inaczej, cyrki będą, gdy będę nim focił. A będę. Już ładuję kolejny negatyw i sobotni wieczór minie pod znakiem fotografowania nagich pań. Albo jednej, albo żadnej. Chociaż może w końcu coś by się doprowadziło do końca. 
Teraz pewnie zakup szkła do f601 się mocno opóźni, a Kiev i Nikon będą smutne.

Enjoy!


5 komentarzy:

  1. część pstrykam 70-200. a tutaj widzę ten początek i czekam na dalszy ciąg i czekam... :)

    jestem też ciekawa nagich pań ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. akurat z kościoła nie wrzuciłam żadnego z 70-200.. ręka za bardzo mi wtedy drgała :D ale jest kilka z wesela, np.: http://3.bp.blogspot.com/-gsgQahtYdXk/TrGZ1bKblTI/AAAAAAAAAaU/AsHH9ZsTpZs/s1600/196.jpg

    OdpowiedzUsuń
  3. nie blendowałam :) starałam się maksymalnie wykorzystać ostatnie promyki zachodzącego słońca. jedynie pionowe zdjęcie, na którym stoi, i jak siedzi na drzewie są nieco bardziej rozjaśnione w psie.

    OdpowiedzUsuń